|
|
Test DNA
Klęczałem w śniegu. Żołądek mi wirował jak rzucona moneta. Orzeł, puszczę pawia. Reszka, idę przelecieć Księżniczkę.
- Tobie też najlepszego w nowym roku. ……..kocham cię.
Czuję się jak ten biały rycerz z bajki, któremu własny rumak właśnie pierdolnął z kopyta w klatkę piersiową. Nie gap się tak na mnie, debilu. Zaraz cię ochrzczę, rozwalę ci szampana na tym głupim łbie, i płyń po morzach i oceanach.
Trzy miesiące po rozstaniu. Samotność, celibat, alkohol i sześć sezonów Dra Housa hurtem. W końcu trzeba było wyjść między ludzi. Bo House mi się skończył.
W sylwestrowe popołudnie wpadłem złożyć życzenia koleżance z innego działu Firmy. Po orgazmie grzecznie podziękowała, jak powinna każda dobrze wychowana kobieta. I na pożegnanie nalała na wzmocnienie.
Bez wzmocnienia domówka byłaby ciężka do zniesienia. Zaprosiła mnie gospodyni, przyjemna aspirująca pani lekarz. Bardziej podobała mi się jej koleżanka, aspirująca pani jubiler, ale impreza z tych miniaturowych, więc znikome pole do manewru. Drętwo. Nie narzekałem, inni mieli gorzej. Czwarta nawet Wigilię spędziła samiuteńka w domu.
O północy chwiałem się na Moście Uniwersyteckim, wszyscy dookoła do mnie strzelali. Pewnie wiedzieli co za jeden. Nad Rynkiem ciemno, kryzys w końcu, oficjalnych fajerwerków njet. Za to koło Hali Targowej uzbroili się jak na wojnę. Pięć po północy telefon od Czwartej. Boleśnie się ten rok zaczyna.
O 2010:15 zaparkowałem domówkę w klubie na Kuźniczej. Gospodyni, nieproszona, pożegnała się ze mną z języczkiem.
Z flaszką w ręku poturlałem się do knajpy Adriana. U żabojada impreza zamknięta, ale było paru znajomych. Zdziwili się na mój widok, duch czy zmartwychwstał. Walnąłem parę kielichów, na czworakach dziarsko pomaszerowałem do Teatru Lalek.
W piwnicy teatru bal, taki z wieczorowymi kreacjami. I wódką za darmo. I dziewczyną poznaną ponad rok temu, kiedy mieliśmy z Czwartą przerwę w komunikacji. Po trzecim spotkaniu wyjechała na weekend do Warszawy i nie wróciła. Nigdy się nawet nie pocałowaliśmy. Nadrobiliśmy to teraz z nawiązką, w drzwiach, kiedy wywalono mnie z balu.
Poczołgałem się do Lemoniady, gdzie na czerwonych kanapach dogorywała część domówki. Druga część bujała się na parkiecie.
Czyjaś ręka miętoliła namiętnie moją. Patrzę, jakiś koleś wpatruje się miłośnie w lekarkę. Trochę mu się ta miłość pogubiła w tłumie.
Napalony koleś wykręca ręce lekarce, ona odwraca głowę. Chwytam typa za krawat, jubilerka mnie odciąga, ten pajac to tylko jej kolega z grupy, pijany, nie ma o co się prać.
Jubilerka jest jeszcze dziewicą. Oznajmiła mi to nad drinkiem. Na pasmach nonwerbalnych nie odbieram, ale nawet jeśli tam był jakiś przekaz, to świadomie puszczam go mimo uszu. Po epizodzie z Niespodzianką na dwudziestoczteroletnie dziewice reaguję jak na pożar lasu.
Barman się ślimaczy. Razem z opalonym czterdziestolatkiem zapuszczamy korzenie przy barze. Jest z Dortmundu, moja któraś-tam parafia. Struga panisko przed laskami, właśnie dostał wypłatę z socjalu. Gin tonic dla mnie i jubilerki, bo „widzę że jakaś fajna laska na ciebie czeka”. Jubilerka ma dość, wypijam oba. Duszkiem.
Przytulam się do latarni, nie mogę trafić w klawisze komórki.
- Kwas deszychszo......
Oczy przed siebie, głęboki oddech.
- Kwas deszykszodybo......
Przyklęk w metrowej zaspie, zimna woda przesiąka mi przez garnitur. Garść śniegu w twarz, druga, piąta. Wdech.
- Kwas dezykso-rybo-kurwa-nu-kle-i-no-wy.
Reszka.
2010-02-09 09:49:46 skomentuj (1)
Dehydracja
- Co ci się śniło? Podobno pierwszy sen w nowym miejscu się sprawdza.
- Nie wiem… coś mi się śniło, ale nie pamiętam co….
- Dziwne, mi się śniło że wydałeś książkę.
Sen mara, Bóg wiara. Mnie się śniło że wróciłem do Czwartej.
Kiedy skwierczę sam w saunie, automatycznie myślę o Czwartej. Emocjonalny odruch bezwarunkowy, pojęcia nie mam skąd. Mogę snuć jakieś domysły, tylko po co. Nic to nie zmieni.
Siedzę więc i myślę.
Słona woda kapie na ręcznik, nie wiem, czy pot czy łzy, wszystko się miesza. Żal ze mnie wychodzi, rozrywa mi pory, skóra boli, czerń rozlewa się po kabinie.
Pot czy łzy. Tęsknota czy poczucie winy. Brak jej czy brak po prostu kogoś. Przyznać się do błędu czy uznać że zrobiłem dobrze. Wrócić czy iść dalej w zaparte, aż ją wypocę z siebie.Dobrze, źle, nieważne, ważne że do przodu, kolejna decyzja ratyfikowana nogami.
Generalnie życie byłoby dużo prostsze, gdybym z autodiagnozy nie był taką kompletną dupą. Czytaj, gdybym wiedział czego chcę, zamiast tylko zrywami wiedzieć czego nie chcę.
Wytaczam się z kabiny na dwór, w najzimniejszą noc roku. Klirrender Frost, dźwięczący mróz, od co szerszego uśmiechu trzeszczy szkliwo na zębach, ze mnie bucha para jak ze słupa ognia na pustyni. Człapię do sadzawki, rozgarniam rękami pływające kawałki lodu, i zanurzam się cały w lodowatej wodzie.
DŁUMDŁUMDŁUMDŁUMDŁUMDŁUMDłumdłumdłumdłumdłumdłumdłummmdłummmdłummm...dłummm... dłummm.... dłummm...
W końcu serce przestaje mi rozsadzać bębenki. Wystawiam głowę , chwilę jeszcze stoję, podobno trzeba się wychłodzić aż oddech przestanie być gorący. Potem truchtem, klnąc pod nosem, do głównego budynku aquaparku, z gołym tyłkiem przy minus dwudziestu. Po drodze zbieram z ziemi plastikową butelkę. Juz w środku wygarniam lód z włosów, zamarzły mi na sztywno.
Na odwodnienie - mineralna.
Co wymyślę na od-kobiecenie?
2010-02-05 13:29:40 skomentuj (1)
Korespondencja
Facetowi ze zmiotką ręce opadły, i zawył wściekle na całą ulicę. A ja myślałem, że nawet dzieci to wiedzą: odśnieżanie zaczyna się od tablicy rejestracyjnej.
Dobrze że wszystkie moje samochody, tak samo jak moje kobiety, mają charakterystyczne tyłki. Akurat honda ma na rufie pozerską płetwę, fabrycznie, specjalna usportowiona edycja rocznika ’96, dwulitrowy silnik, skórzane obicia. Odrapane drzwi kierowcy i pęknięte lusterko trochę psują efekt, tak samo jak ćwierćmetrowej grubości kołdra z brudnego śniegu.
Na lewym lusterku powiewał przewiązany plastikowy woreczek. W woreczku liścik, zielonymi kulfonami na kartce z kalendarzyka:
„ZABIERZ TO AUTO Z POSTOJU TAKSÓWEK BO CI JE LAWETA WYWIEZIE!!! KOSZT: LAWETA 436,- MANDAT 100,- PLUS PARKING PŁATNY!”
Gdyby nie odwilż, powiesiłbym mu w odpowiedzi „a co, myślisz że ja tu tak CHCĘ stać?”
Przez następne 20 minut napieprzałem kluczem do opon jak górnik na przodku, w bryły lodowe klinujące mi przednie koła. Ku uciesze faceta ze zmiotką.
Oby mu pług furę zasypał, żłobowi jednemu.
2010-02-04 17:29:30 skomentuj (1)
argumentum e contrario
- O, widzę że już jakiś wieczór panieński wypatrzyłeś?
Grabarz dołączył do mnie i swojej dziewczyny z dwiema szklankami w dłoniach.
- Trudno go nie zauważyć. Brakuje tylko demonstracji Greenpeace przy nich. Takiej wiesz, dla ochrony wielorybów.
Grabarz parsknął do swojego drinka, drugiego oddał dziewczynie. Ola spojrzała się spode łba, zdegustowana. Zanim zdążyła nas zbesztać, wtoczył się zziajany Kijek.
- Luuuudzieeee… Panna młoda chciała mnie do tańca zaprosić! Ledwo co uciekłem…
- Harpunem trzeba było ją, harpunem! W paszczę, w brzuch mógłby nie wejść.
- …Bogu dzięki Lewy się nią zajął.
- To kamień spadł ci z serca, co?
- Taaaa… na oko dwustukilowy taki .
- Ale wy WREDNI jesteście!
Wybuch Oli na moment zbił nas z pantałyku.
Salsa jest hobby brutalnie darwinistycznym. Odzwyczailiśmy się od widoku kobiet brzydkich i niezadbanych na imprezach, bo takie u nas wykruszają się błyskawicznie. Jeśli nie jesteś ładna, to cię do tańca nie zaproszą. Po dwóch przesiedzianych imprezach albo zadbasz o siebie i nauczysz się tańczyć tak, żeby facetom chciało się z tobą śmigać mimo niepełnosprawnej optyki, albo zmienisz klimat. Jak tak pomyślę to lasek z ewidentną nadwagą mamy dokładnie sztuk jeden. Potwierdza regułę, bo prowadzi zajęcia z izolacji i jest jedną z lepszych tancerek w mieście.
Wziąłem Olę pod ramię i obdarzyłem najbardziej lepkim i cieplutkim uśmiechem jaki miałem akurat na składzie.
- Widzisz teraz na co nas stać? No to wiesz teraz jakie z tego wyciągnąć wnioski.
- Jakie?
- Takie że fajna jesteś, głąbie. Bo tobie same miłe rzeczy mówimy.
Kobietom przydałyby się obowiązkowe kursy logiki.
2010-02-03 17:16:03 skomentuj (1)
Sens życia
- Nie łam się stary, widać tak się musiało stać. W życiu nic nie dzieje się bez powodu. Wszystko ma jakiś sens.
- A jaki?
- Pojęcia, kurwa, nie mam…
2010-02-03 16:06:48 skomentuj (0)
motivational speech 3
PAC
Cztery pary blond oczy oderwały się od gadu-gadu, naszej-klasy, pudelka i demotywatorów, i wytrzeszczyły w stronę parapetu.
Na tarasie stał prezes, uśmiechając się jak zadowolony świr, i machając gazetą, którą właśnie pacnął był w szybę. Zszokowane panny wróciły do Worda i Excela.
Prezes w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wrócił do lektury.
Wystarczyło je, ścierwa jedne, dobrze wystraszyć.
2010-02-03 16:04:41 skomentuj (0)
motivational speech 2
PAC
- ooooh…. o BOOOOŻE..! Dziewczyny, patrzcie, prędko!
- No NIEEEE, no…, on….. on taki CAŁKIEM MARTWY jest chyba!
Cztery blondynki wydreptały na balkon biura i stłoczyły się wokół parapetu.
- Co z nim teraz zrobimy?
- Może do weterynarza? Oddycha jeszcze?
Między świergolące na wyścigi panny wcisnął się prezes.
- Co wy tu….. ooooo, w szybę walnął? Olu, przynieś proszę szufelkę.
- Ależ proooooszę pana, jak pan tak może…!
- I kota, KOTA niech ktoś przyniesie! Gdzieś tu ostatnio, cholera….. kiiiici kici…
Cztery pary blond oczy wytrzeszczyły się na bestię pod krawatem. Wróbel-rozbitek tymczasem znienacka skoczył jak oparzony na nóżki, otrzepał się jak pies z wody, i thrrrrrrooough….. wyfrunął między wyciągniętymi do niego tipsami.
Prezes wyszczerzył się szeroko.
- No i patrzcie. Wystarczyło go, ścierwo jedno, dobrze wystraszyć.
2010-02-03 16:02:51 skomentuj (0)
|
|
Ksiega
Linki
Friendly Fire Front Lines Lost Patrol Deep Recon Hit The Dirt
Special Forces Shell Shock Squad Mascot Home Front Psychological Warfare Do Your Worst Infiltration And Penetration Mercy Killing
warto odwiedzic R & R Beans And Bullets The War Nerd Trench Humor Military History gg 9003370 Military Intelligence is a contradiction
Archiwum
2010 luty 2009 lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień luty styczeń 2006 grudzień październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień luty
Blog.pl
|
|