Californication Dobra wiadomość: wygladam jak Lew Ashby, minus jakies piętnaście lat.
Kiepska wiadomość: zachowuje się jak pieprzony Hank Moody. 2009-07-31 18:09:01skomentuj (7)
Scream - No to ci misiu teraz pokaze ze masz dobry samochod.
Swiatlo przeskoczylo na zielone.
Karbidek przydusil gaz do podlogi. Silnik zawyl jak katowane zwierze, i wyrwal do przodu. Karbidek kopnal sprzeglo, plynnie wrzucil nastepny bieg, pierdolnal butem w podloge, tlamszac pod podeszwa pedal gazu. Smignal w dol Mieszka Pierwszego, na slawetne hiperkolizyjne skrzyzowanie. Wbity przyspieszeniem w fotel wgapialem sie w tachometr.
Siedemdziesiat.
Osiemdziesiat.
NA DWOJCE.
Wrzucil trojke, dobil do 120, przelecial przez skrzyzowanie, o wlos mijajac czarnego podrasowanego merca. Ryk silnika zagluszal samoloty startujace na Goleniowie.
- Moze by tak czworke? - Spokoooojnie, to silnik wysokoobrotowy jest. Przy ilu zmieniasz bieg? - Jakos tak trzy tysiace, trzy i pol. Normalnie jezdze kolo dwoch i pol. - I dobrze, przy dwoch i pol to on ma optimum spalania. Ale optimum mocy to zaczyna mu sie dopiero od czterech. Wtedy to jest JAZDA, ale to nie na miasto.
Nie patrzylem na szybkosc, po co sie zbednie stresowac. Czterem kierowcom na swiecie powierzylbym zycie, a Karbidek jest dwoma z nich. Mimo spadajacych z nieba ptakow i przewracajacych sie z wrazenia rowerzystow na dwie przecznice wkolo.
Czerwone, deceleracja az zablokowala mi pasy.
- Ooooo, cos tu mamy. Powinienes dac tarcze.....
- DAREEEEEEK!!!!!.......ojezu w uszach mi piszczy.....
- DAREK TY SWIRZE RANYBOSKIE JAK TY JEZDZISZ JA WYSIADAM!
- Kochanie... spokojnie.. ja tylko robie Krzyzakowi tutaj przeglad samochodu, tak? To sluchaj bratku, tarcze hamulcowe masz do zeszlifowania, czujesz? To sie robi jak pare razy wjedziesz z rozgrzanymi przez kaluze. Zaraz ci pokaze jak tyrkocza, na nastepnym skrzy....
- !!!!!
No to mi nie pokazal.
Jeszcze bysmy dostali mandat za jezdzenie z wlaczonym alarmem. 2009-07-31 17:59:10skomentuj (0)
- Na której kładce stoisz? Wschodnia czy zachodnia?
- Stary, a skad mam to niby wiedziec? Ja tu nie mam ze soba cholernego kompasu. Jestes tam gdzies? Bo cie nie widze.
- Jestem! To moze KURNA podpowiedz: zachodnia to jest ta, gdzie wlasnie zachodzi slonce, deklu jeden!
- Eeee... No to na wschod idz. Na schodach siedze.
Siedzial. Z piwem siedzial, bo mogl, mial frajera za kierownice. Szczegolnie sie ten frajer z tego powodu nawet nie buntowal. Zamiast wziac mnie za darmo na koncert, Jake mogl bilet opylic (85 euro po kursie 4,5) i kupic wiecej piwa.
Olympiastadion imponuje nawet pusty, potezny betonowy amfiteatr, w ktorym kazde kichniecie odbija sie echem jak faszystwski Reichsparteitag. Co dopiero wielojezyczny pomruk siedemdziesieciu tysiecy ludzi.
- Sektor D 1, rzad 39... 40... to musi byc to. Ladnie, nawet poduszki mamy?
Droge zastawila mi zionaca piwem koszulka polo z konierzykiem postawionym pod rumiana geba. Jakis celebryta z trzeciej lapanki, kojarzylem goscia z niemieckiej telewizji.
- Nie, te miejsca na pewno dla ciebie nie sa.
- Po pierwsze, nie „ciebie”, tylko „dla pana nie sa”. Po drugie, szukamy 41. Tam sa 39 i 40, wychodziloby ze tutaj....
- Nie wiem co jest tutaj, ale te miejsca na pewno dla ciebie nie....
- A w pysk chcesz?
Przytkalo go w pol slowa. Znikad zmaterializowal sie lysawy byczek w odblaskowej kamizeli.
- Aaaalez bardzo panow prosze, 41 jest tam.. panowie pozwola – wyszczerzyl sie gdzies pomiedzy nas a bulgoczacego cwiercprominenta w Ralphie Laurenie.
No to miejsca mamy. Wprawdzie jednak bez poduszek, ale siedzace, i tuz obok lozy, chyba prasowej, wiec prawie VIPowskie. Gdyby jeszcze na glowe nie padalo....
- No, ty to masz farta, chlopie – Jake odsunal sie ode mnie na bezpieczna odleglosc. Na wypadek gdyby mialo wylac mi sie na leb drugie piwo. Z balkonu dla bydla wiszacego akurat nad naszymi jasniepanskimi glowami VIPow.
Zdarzylem z grubsza obeschnac zanim przestal grac support, banda elektroblaznow ubranych w biale kombinezony, wypisz wymaluj plemniki z filmu Woody’ego Allena. Przy okazji wysluchalem przy ktorych kawalkach Depeszow Jake co wyprawial i kiedy.
- CZTERNASCIE???
- Noooo..., tak jakby wczesnie zaczalem.
- Ja wtedy sobie pierwsze wzwody hodowalem, a ty smigales trojkaty? Nie dziwie sie ze z ciebie taki degenerat wyrosl.
- Z szacunkiem prosze. Tatusiem zostane za kwartal.
- Co wtedy zrobisz ze swoim haremem?
- .....hmmm.... zredukuje. Chyba.
Dookola nas drzal beton i wyginaly sie ciala.
Potem jechalismy do Szczecina, 4 godziny, bo Jake po browarach nadaje sie na radio, ale nie na GPS. Transport wiatrakow blokujacych przez 100 kilometrow cala autostrade nie przyspieszyl sprawy. O 4 rano nie mialem serca budzic Karbidka (czytaj: nie mialem odwagi budzic jego Beatki), wiec wyladowalem w hotelu.
Kolezanka nr. 1 wprowadzila sie do kolezanki nr 2:
- Jak tam wasza pierwsza wspolna noc? Blondyna nie chrapie ci za bardzo?
- Nie, chyba nie. Ja tam spalam. Ale myslalam ze ja zabije, kiedy po imprezie powiedziala "dobranoc", poszla do siebie, zamknela drzwi.....
-.....i?.....
- ....i zaczela gadac ze mna na GG!
- Kaperas!!! Wiesz ze twoja rodzina You Can Dance wczoraj wygrala?
- A slyszalem. Sam nie ogladalem, ale mam Madzie biurko obok, to mnie dzis rano juz meczyla. A sie smiej, ta laska to naprawde moja daleka kuzynka.
- Zalatwisz mi numer telefonu? No pomysl o koledze, to jest taka panna....
- Z glowy sobie wybij....
- ...no ja bym taka pukal i plakal ze sie konczy, no!..
- ....ja wam skurwielom moich kuzynek sprzedawac nie bede. To na wodke jeszcze umowieni jestesmy?
- Sam skurwiel jestes, ze sie nie podzielisz. Jasne ze jestesmy.
- Ty, Frysztyk, przystopuj, tak? Ja wiem ze Leszczu jest napruty, ale jak zadrzesz z nim to zadrzesz z nami wszystkimi.
- Jak Leszczu robi afere z czegos takiego, to ja go pierdole. A jak ty go popierasz, to tez was wszystkich. Co to w ogole, sam nie podejdzie, adwokata potrzebuje?
Bartosz polowil przez chwile mysli beltajace w piwie, objal mnie wlochata lapa i zaczal od nowa.
- Ty nie rozumiesz, rozumiesz? Jakbym przyszedl z siostra na impreze, a ona by sie Leszczowi spodobala, to bym ja mu oddal. A ty tu kurwa jak jakis pies ogrodnika mu na zlosc.
- Jak bys oddal Leszczowi siostre, to znaczy ze on jest chujowym kumplem, a ty jestes chujowym bratem. A ja tu kurwa nikomu niczego nie bronie, chcesz ja brac na parkiet, droga wolna. Kuleczka przyszla pobawic sie z nami. Wszystkimi. Nie bede sie zadnego scierwa pytal o pozwolenie zeby tanczyc z moja wspollokatorka, kurna, nie?
- Nie no, gosciu, zmule robisz, no. Gadasz z nia, tanczysz caly czas, ty mozesz codziennie, a ten sie napalil i cierpi. Ustap glupszemu.
Pomyslalem chwile.
- Nie.
Teraz musze sobie znalezc jakies mniej patologiczne towarzystwo do wodki.